Strona w budowie... / Under construction...   

Ameryka Południowa 2012 
Najlepszy pomysł przed końcem Świata!  
WSTĘP
RELACJA
DZIENNIKI MALUCHOWE
GALERIA
Galeria FLICKr
MEDIA
SPONSORZY
KONTAKT
LINKOWNIA
1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40   41   42  43  44  

10.10.2012, Środa

Dziś w nocy lało jak z cebra - trzeba było zamykać drzwi na balkon, bo wiatr niósł mokrą bryzę do wnętrza domu. Głośny szum i dudnienie deszczu obudziło również Czechów. Oleś usiłuje złapać dźwięki ulewy swoim dyktafonem. Przez chwilę wyobrażam sobie co się stanie gdy nas tak uleje w dżungli. Później zamykam oczy. Trzeba spać, bo rano czeka nas kolejny dzień walki z biurokracją...

Grzanka, herbata osłodzona cukrem z trzciny. Lubią tu słodzić. Cukier stoi na stole w dziesięciolitrowym wiadrze. Po śniadaniu kolejny dzień wyprawy krzyżowej.

Na 10:00 regularnie oblężone przez nas ministerstwo ds. turystyki obiecało nam telefon.

O 12:00 to my dzwonimy do nich, ale spławiają nas usprawiedliwiając się jakimś spotkaniem. Zaczynamy więc nasz codzienny rytuał. Marsz przez osiedle, łapanie busa, 80 gujańskich dolców za kurs do centrum, wysiadka na rynku. Dookoła krzyki, trąbienie, przepychanka miedzy busami, taksówkami i noszącymi towary na głowie przechodniami. „Taxi ser, Taxi TAXI... nice Taxi you have... Give mie 1000 dolars” - „No! You give me 1000 dollars OK?” odpowiadamy.

W pędzie do brytyjskiej ambasady po Radkowa emergency travel document odbieramy telefon od celników. Proszą o kontakt z naszym brokerem. Ministerstwo musiało ruszyć sprawy. Cieszymy się!

What goes up must come down / spinning wheel got to go round /

Wkrótce na tej samej ulicy zjawia się nasz broker Richard z kopertą w dłoni. „Otrzymałem to od celników, -musicie go doręczyć do ministerstwa.” Niecierpliwi, odmykamy szybko, zamkniętą jedną zszywką kopertę. Temporary import licence!!! Nareszcie do cholery!!! Tak jak przeczuwaliśmy sprawy nabrały tempa. W ministerstwie zmusili celników do wydania odpowiedniego dla nas dokumentu uwalniającego nas od horrendalnie wysokich ceł. Będzie powód, by wieczorem otworzyć kolejną butelkę El dorado. Reszta w rękach naszego gospodarza i brokera Richarda.



1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40   41   42  43  44