Strona w budowie... / Under construction...   

Ameryka Południowa 2012 
Najlepszy pomysł przed końcem Świata!  
WSTĘP
RELACJA
DZIENNIKI MALUCHOWE
GALERIA
Galeria FLICKr
MEDIA
SPONSORZY
KONTAKT
LINKOWNIA
1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39   40   41  42  43  44  

09.10.2012, Wtorek

Poranna kawa czyni cuda. Otwierają się szerzej gały i człowiek widzi nowe możliwości. Skoro nam się taka poranna kawa przydarzyła, tak też spostrzegliśmy nową opcję w kwestii paszportowej. Nie bardzo podoba nam się perspektywa oczekiwania na paszport wyrabiany w Wenezueli w Caracas i wysyłany do Gujany, co też swoje potrwać musi!

Tak też dzwonimy do konsulatu ulubionego przez polaków United Kingdom w nadziei, że to co napisane na Wiki o emergency travel document jest prawdą. Brytyjczycy zapraszają nas na rozmowę. Potrzeba by świeży podkoszulek na siebie wrzucić i pędzić. Tak też stajemy przed jednym z brytyjskich oficjeli o godzinie 13:00, w pilnie strzeżonej ambasadzie Zjednoczonego Królestwa.

"Nie dajemy dokumentu w takich przypadkach, bo chcecie na nim przejechać cały kontynent zamiast wracać do domu. Upewnię się jeszcze u zwierzchnika, ale nie liczcie na zbyt wiele" rzecze wysoki biały mężczyzna posługujący się nareszcie prawdziwym angielskim. Dostajemy więc polecenie, by zaczekać pół godziny i tą okropną prawdę usłyszeć po raz kolejny, gdy potwierdzą to koledzy wyżsi stopniem. Po pół godziny stoimy ponownie przed ambasadą, ale ku naszemu zaskoczeniu, zamiast odprawić nas z kwitkiem kieruję nas do biura paszportowego. Uprzejma kobieta wysłuchuje naszej historii i stwierdza „We can do it for you.” Zleca nam wydrukowanie serii dokumentów i odwiedzenie jej ponownie z kompletem wymaganych papierów. Na pełnej p... pędzimy drukować zdjęcia, kopię zagubionego paszportu, itd. i po godzinie przynosimy miłej kobiecie komplet dokumentów.

Jeszcze tylko 33000 gujańskich dolarów i tel do polskiej ambasady, by upewnić się, że my to my. Obiecują nam paszport na jutro rano. Wracamy w glorii i chwale, kupujemy po litrowym piwie na drogę do busa, a w bazie Richarda poprawiamy rumem z lodem. Brytyjczycy już po raz drugi ratują nasz tyłek podczas tej wyprawy. Czesi w tym samym czasie dzięki wyrozumiałości brazylijskich urzędników usiłują uzyskać dokument który nie powinien istnieć. Wieczorem dołączają do paczki i przynoszą nowe wieści. Pozwolenie na wjazd do Brazylii – uzyskane! Po wizycie w ministerstwie po raz pierwszy odnoszą wrażenie, że ktoś na serio zajął się naszą sprawą. To dzięki temu, że wysoko wycelowaliśmy! Z MSZ jeszcze nikt z nas biznesów nie robił, ale kiedyś trzeba zacząć. Każdy przyniósł zdobyczny kawałek dobrych newsów. Więc integrujemy się z resztą zanim spędzimy koleją noc na balkonie Richarda.



1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39   40   41  42  43  44