Strona w budowie... / Under construction...   

Ameryka Południowa 2012 
Najlepszy pomysł przed końcem Świata!  
WSTĘP
RELACJA
DZIENNIKI MALUCHOWE
GALERIA
Galeria FLICKr
MEDIA
SPONSORZY
KONTAKT
LINKOWNIA
1  2  3   4   5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  

03.09, Poniedziałek

Nocowaliśmy u Dana w domu. Rano wykonujemy kilka telefonów i ustalamy nowy harmonogram działania. Świeższe głowy mogą więcej. Marek od Jawy jest bardzo zawiedziony, ale wydaje się, że decyzja jest słuszna. Lepiej być black hawk na 250tce niż czarną owcą na 50ccm. Mieszkanie Dana wyraźnie wskazuje na to, ze nie ma on czasu na szczegóły... takie jak dbanie o ład i porządek. Różne modele Trabantów na półkach, zatarte afrykańskim kurzem. Trabantowe tłoki i wielka mapa Ameryki Południowej upiększają wnętrze mieszkania. Na podłodze w kilku osobnych stertach zgrupowane mapy, ciuchy turystyczne i masa sprzętu elektronicznego. Głównie kamery i aparaty fotograficzne. Zabieramy gumowe, żółte worki na bagaż, namiot, śpiwory, karimaty, kurtki, Tshirty kubki od naszego sponsora FERRINO. Zabieramy numery kontaktowe do firmy spedycyjnej w Rotterdamie, na Port docelowy i w drogę. Orientujemy się, że w ferworze pakowania zapomnieliśmy o wyposażeniu podstawowym Malca: trójkąt i podnośnik kupujemy wiec na pierwszej, lepszej czeskiej stacji benzynowej.

To wy jedziecie z Trabantami? Pytają prawie wszyscy napotkani Czesi. Życzą nam powodzenia! -Nie ma to jak wieczorne wiadomości. Tylko jeden "żul z siatką" szantażuje, że za 200 koron nie zgłosi na policję ze stanęliśmy na kreskowanym pod Billą... haha! Grzejemy.

Bawaria, ludowe przyśpiewki w audio, dookoła ład i porządek. Zupełnie inaczej niż w naszym Maluchu. Jeżeli przez najbliższe dwa miesiące nie wypracujemy ordnungu w naszym Maluchu to się tam sami pogubimy. Schodzimy ze spalaniem do ok.6,4L na 100km i zaczynamy LKV - surfing... polegający na jeździe za naczepa TIR’a. Wtedy Malec z łatwością radzi sobie z prędkością 95km/h, -nawet pod górę !!! Radek twierdzi, że wtedy jest jakby auto miało ze 30km więcej... Ja twierdze że jakby miało 30 km w ogóle. O jednym i drugim przypadku możemy jedynie marzyć. Mamy celowo odprężony motor, nieco słabszy niż fabryczne, ponoć odporny na głupotę i Amerykę Południową. Na niemieckim Aral’u ku naszemu zaskoczeniu rozmawiamy z obsługą po polsku, życzą nam powodzenia i dają rady dotyczące krajów latynoskich według swoich doświadczeń. -Tak, pracowników niemieckiej benzynki stać na egzotyczne wakacje. LKV surf trwa nadal, schodzimy do 5,6L/100km. Gadamy o Wenezueli, Trynidadzie, paliwie ze smalcu, estrach kwasów tłuszczowych, metanolu, biodiesel’u, czyli jakby tu tańsze paliwo do Malucha wygenerować. Old school funk w naszym audio zagłusza warczenie motoru. Przez chwilę coś go szarpie, ale to już końcówka. Cel Leverkusen kolo Kolonii osiągnięty. Tam czeka na nas znajomy -Marek. Wyjechał do Niemiec 2 miesiące temu. W środku nocy wita nas z uśmiechem na twarzy. By rozprostować kości po całodziennym rejsie idziemy na spacer z butelka piwa w dłoni. Przynosimy mu z wystawek prawie „nówki sztuki”: hamak, materac, walizkę i karimatę... Niech się chłopak urządza, bo mówił ze ma jeszcze pusto w mieszkaniu.



1  2  3   4   5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44