Strona w budowie... / Under construction...   

Ameryka Południowa 2012 
Najlepszy pomysł przed końcem Świata!  
WSTĘP
RELACJA
DZIENNIKI MALUCHOWE
GALERIA
Galeria FLICKr
MEDIA
SPONSORZY
KONTAKT
LINKOWNIA
1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33   34   35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  

03.10.2012, Środa

Od rana przetrzepujemy swoje rzeczy. Zbieramy się do miasta, by przegrzebać każdą hotelową szparę. To również nie przynosi skutku. Kontaktujemy się więc z konsulatem pierwszego lepszego europejskiego kraju -Danii. Konsul jest bardzo uprzejmy. Dzwoni do kilku osób i pozwala na wykonanie od siebie serii telefonów. Nie ma jednak mocy, by wystawić jakikolwiek dokument upoważniający do przekroczenia granicy. Richardowi również nie udaje się załatwić niczego nowego u celników. Włóczymy się więc po Georgetown. Prostopadła sieć ulic i alej. Wielka drewniana katedra św. Jerzego i kilka ładnych rezydencjonalnych budowli w centrum. Przyjemne aleje parkowe i sąsiadujące z nimi kanały, urocze mostki z żeliwnymi barierkami pamiętającymi czasy Brytyjczyków. Wszystko to kontrastuje ze zrujnowanymi domami, drutem kolczastym i kratami, oraz górami śmieci na ulicach, spalonymi samochodami, pijakami i bezdomnymi nad ściekającymi przepalonym olejem rynsztokami. Psy wyjadają resztki ze stert śmieci. W porcie lokalne chłopaki załatwiają się do morza przykucając na slupach starego falochronu. Kilka metrów dalej kobiety czyszczą ryby i tasakami ćwiartują je na kawałki. Posolone i poćwiartowane kawałki suszą się na brudnej blasze portowych baraków lub lądują we wnętrzu pogniłych lodówek.

Na ulicach wózki, z parasolami i skrzyniami, z wielkimi głośnikami prezentują nowości na rynku

muzycznym. Przez obiektyw aparatu widzę, jak jakaś kobieta podnosi z ziemi kamień i rzuca w moją stronę. Widocznie nie chce być na fotce. Wieczorem do portu ma przybyć nasz prom.

Udajemy się więc do Demerara Harbour. Strażnicy muszą wykonać serię telefonów, by upewnić się, że umówiona wizyta jest legalna. Oznajmiają nam, że trzeba czekać bo statek przypłynie za godzinę. Po tym czasie informują, że statek będzie jutro.



1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33   34   35  36  37  38  39  40  41  42  43  44