Strona w budowie... / Under construction...   

Ameryka Południowa 2012 
Najlepszy pomysł przed końcem Świata!  
WSTĘP
RELACJA
DZIENNIKI MALUCHOWE
GALERIA
Galeria FLICKr
MEDIA
SPONSORZY
KONTAKT
LINKOWNIA
1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25   26   27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  

25.09.2012, Wtorek

Zimno jak cholera. Nieprzespana noc. O świcie mijamy znak Las Vegas, kończy się ładna wenezuelska autostrada, zaczyna się droga jak „u nos przez wieś”. Za kilkaset kilometrów powraca przyzwoita asfaltówka. Mroźna klima nie jest już tak uciążliwa w dzień, gdy za oknem robi się naprawdę parno. Na stacji benzynowej wychodzimy z autobusu na przerwę. Strumień gorąca uderza w twarz. O przydrożnej wiosce nie możemy powiedzieć nic ciekawego, oprócz starych amerykańskich samochodów, nic nie robi tu dobrego wrażenia. Nawet one zdezelowane są niemiłosiernie. Śmieci walają się wszędzie, woda w kałużach lśni kolorową powłoką petroleum. Nawet empanady podrożały pięciokrotnie na widok turystów. Jedziemy dalej. Na dworcu w Ciudad Bolívar znajdujemy konika, który rozmienia nam kolejną transzę US dolców. Wenezuelskie boliwary znikają dosyć szybko. W autobusie psuje się używana na maksimum klima. Teraz dla odmiany nie będzie w ogóle żadnego nadmuchu. Robi się potwornie duszno i gorąco. Można się wściec. Kolejne setki kilometrów... Nocą lądujemy na opustoszałym dworcu w Upacie. Na szczęście ma się tu zjawić o północy jeszcze jeden bus. Biletów w przedsprzedaży już nie ma, ale dwa ostatnie miejsca udaje nam się dostać u kierowcy. Wkładamy nasze rzeczy do luku bagażowego, obok pojemników, opon i plastikowych lodówek. Kolejną noc spędzimy w autobusie. Tym razem na wszelki wypadek wyciągamy śpiwór i bluzę. Zaczynamy drogę.



1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25   26   27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44