Strona w budowie... / Under construction...   

Ameryka Południowa 2012 
Najlepszy pomysł przed końcem Świata!  
WSTĘP
RELACJA
DZIENNIKI MALUCHOWE
GALERIA
Galeria FLICKr
MEDIA
SPONSORZY
KONTAKT
LINKOWNIA
1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17   18   19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  

17.09.2012, Poniedziałek

Nie możemy dłużej zostać w Valencji. Pod wieczór spróbujemy złapać nocny autobus do Meridy. Tam obiecał przyjąć nas poznany w autobusie Amerykanin Paula. Ale jeszcze nie udało się z nim skontaktować. Miasto położone w Sierra de Nevada, podobno śliczne i nieco tańsze niż przodująca w kryminalnych statystykach Valencia (zaraz po Caracas). Radek pojechał z Vanessą po bilety na dworzec zapominając wziąć ze sobą paszportu. Zatrzymuje go gwardia i robi się nieciekawie. Na szczęście mama Vanessy która podjęła nas w Valencji pracuje w prokuraturze i jej zapewnienia uspokajają gwardzistów! Uff. Przed odprawą na wieczorny bus opróżniamy z Vanessą butelkę „kokuj de penka” i wyruszamy na dworzec. Po drodze w lokalnym busie chcą nam sprzedać latynoskie przeboje, chłopak w czapce baseballowej odpala składankę z radia zawieszonego na szyi. Nie bierzemy. Handel w autobusach jest tutaj bardzo powszechny. Handlarze najpierw wręczają wszystkim fanty do reki, po chwili proszą o zwrot lub pieniądze. Można w ten sposób nabyć bananowe chipsy, czekoladki, latino‑hity i tym podobne rarytasy. Na dworcu czeka rejsowy autobus. Dzięki Bogu ten ma instalacje audio tylko w izolowanej kabinie kierowcy. Rozpoczynamy nocny rejs do Meridy.



1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17   18   19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44